CyberSec Update #36 – Klauzula cyberbezpieczeństwa
CyberSec Update: klauzula cyberbezpieczeństwa w umowie, czyli spór o mur graniczny
„Mur runął, a z murem zgoda” – cała Zemsta Fredry kręci się wokół jednego: kawałka muru na granicy dwóch posiadłości, którego nikt nie chce naprawić i o który wszyscy się kłócą. Cześnik i Rejent doskonale wiedzą, gdzie kończy się jedno, a zaczyna drugie włości. Problem w tym, że nie ustalili, kto odpowiada za granicę.
To zaskakująco trafna metafora dzisiejszego cyberbezpieczeństwa. Zgodnie z duchem naszego cyklu na kolejne zagadnienia patrzymy właśnie przez ten pryzmat. Najwięcej incydentów nie rodzi się w sercu systemu, lecz na styku organizacji z jej kontrahentem – tam, gdzie kończy się „nasza” infrastruktura, a zaczyna „ich” dostęp. Klauzula cyberbezpieczeństwa to nic innego jak umowny mur graniczny i przede wszystkim jasna odpowiedź na pytanie, kto odpowiada za jego ochronę.
Po co w ogóle klauzula cyberbezpieczeństwa?
Klauzula cyberbezpieczeństwa przenosi standard ochrony z wnętrza organizacji na relację z kontrahentem. Jej znaczenie rośnie szczególnie tam, gdzie skala i wrażliwość przetwarzanych informacji są największe:
- w dużych projektach infrastrukturalnych oraz inwestycjach o znaczeniu strategicznym;
- w złożonych zamówieniach publicznych, gdzie zamawiający odpowiada za ciągłość świadczenia usług;
- wszędzie tam, gdzie bezpieczeństwo łańcucha dostaw stanowi element zarządzania ryzykiem wymaganym od podmiotów kluczowych i ważnych.
To właśnie ten „mur”, którego zabrakło bohaterom Fredry.
Co powinna zapewniać klauzula cyberbezpieczeństwa?
Dobrze skonstruowana klauzula wyznacza minimalny, jednolity standard wymagań organizacyjnych i technicznych po stronie kontrahenta. W praktyce może obejmować między innymi:
- obowiązek zgłaszania incydentów w jasno określonych terminach umownych;
- ciągły monitoring zdarzeń bezpieczeństwa adekwatny do zakresu dostępu;
- regularne testy podatności oraz usuwanie wykrytych podatności w wyznaczonych terminach;
- dla dostawców o wyższym poziomie ryzyka: uwierzytelnianie wieloskładnikowe (MFA), zasadę najmniejszych uprawnień, przegląd i wygaszanie uprawnień oraz szyfrowanie danych;
- certyfikację, np. ISO/IEC 27001, lub równoważne wykazanie dojrzałości bezpieczeństwa.
Przed jakimi ryzykami chroni klauzula?
Klauzula cyberbezpieczeństwa adresuje ryzyka, które realnie wpływają na realizację projektów i funkcjonowanie organizacji:
- incydenty bezpieczeństwa i ich eskalację w środowisku kontrahenta;
- naruszenia danych, w tym danych osobowych oraz informacji szczególnie chronionych;
- zakłócenia ciągłości działania systemów o znaczeniu operacyjnym;
- ryzyka związane z łańcuchem dostaw, w tym korzystanie z komponentów tzw. dostawców wysokiego ryzyka.
Klauzula cyberbezpieczeństwa a odpowiedzialność stron
Istotą dobrze przygotowanej klauzuli jest wcześniejsze rozpisanie ról i obowiązków. Inaczej niż u Cześnika i Rejenta, strony powinny z góry wiedzieć, za co odpowiadają.
- podział obowiązków – kto, co i w jakim terminie raportuje;
- mechanizmy raportowania incydentów – dedykowane kanały komunikacji i formaty zgłoszeń;
- audyty – autonomiczne prawo do weryfikacji dokumentacyjnej i technicznej;
- sankcje umowne – najlepiej stopniowane, od naruszeń formalnych przez naruszenia bezpieczeństwa aż po naruszenia krytyczne umożliwiające odstąpienie od umowy.
Zasada proporcjonalności – serce dobrze napisanej klauzuli
Wymagania powinny być dostosowane do charakteru, skali i ryzyka konkretnego zaangażowania kontrahenta.
Kluczowe jest przy tym rozróżnienie:
- wielkość przedsiębiorstwa może wpływać na sposób wykazania zgodności, np. poprzez uproszczoną dokumentację dla MŚP;
- nie może jednak obniżać samego poziomu wymaganego bezpieczeństwa, ponieważ ten wynika z przypisanej kategorii ryzyka.
Dzięki temu klauzula nie staje się nadmiernie uciążliwa dla mniejszych podmiotów, a jednocześnie nie osłabia ochrony tam, gdzie stawka jest najwyższa.
Zgodność z KSC i NIS2
Klauzula cyberbezpieczeństwa stanowi praktyczne narzędzie realizacji obowiązków wynikających z ustawy o Krajowym Systemie Cyberbezpieczeństwa (KSC) oraz dyrektywy NIS2. W szczególności wspiera:
- wdrożenie systemu zarządzania bezpieczeństwem oraz proporcjonalnych środków technicznych i organizacyjnych;
- zarządzanie bezpieczeństwem łańcucha dostaw i obsługę incydentów;
- realizację obowiązków organów zarządzających w zakresie nadzoru nad zarządzaniem ryzykiem.
Ważne: umowne terminy zgłaszania incydentów nie zastępują ustawowych terminów raportowania do właściwego CSIRT. Oba reżimy funkcjonują równolegle.
RODO – most między bezpieczeństwem informacji a ochroną danych
Jeżeli współpraca obejmuje przetwarzanie danych osobowych, klauzula cyberbezpieczeństwa naturalnie łączy się z art. 32 RODO, który wymaga wdrożenia odpowiednich środków technicznych i organizacyjnych adekwatnych do ryzyka.
W praktyce oznacza to, że:
- wymogi bezpieczeństwa wynikające z klauzuli stanowią minimum również dla ochrony danych osobowych;
- kwestie dotyczące samego przetwarzania danych osobowych są regulowane odrębną umową powierzenia przetwarzania danych (DPA).
Co dalej?
Morałem Zemsty jest zgoda, która przychodzi dopiero wtedy, gdy spór o mur zdążył już wyrządzić szkody. W cyberbezpieczeństwie nie warto powielać tej kolejności. Granicę odpowiedzialności lepiej wyznaczyć przed podpisaniem umowy czy przetargiem niż po wystąpieniu incydentu.
Klauzula cyberbezpieczeństwa jest właśnie takim murem – ustanowionym odpowiednio wcześnie i dostosowanym do poziomu ryzyka.
W kolejnym odcinku pokażemy, jak w praktyce budować kategorie ryzyka kontrahenta i różnicować wobec nich wymagania tak, aby klauzula była skuteczna tam, gdzie jest to konieczne, i proporcjonalna tam, gdzie jest to możliwe.
A u Was – kto pilnuje muru granicznego między organizacją a jej dostawcami?





